31.03.2025

NOCLEGOWNIE NISKOPROGOWE DLA PRZEŻYCIA I BEZPIECZEŃSTWA

Julia Wygnańska

W FNMP uważamy, że konieczne jest stworzenie w Polsce noclegowni niskoprogowych, czyli placówek, które zaspokajają potrzebę przeżycia, tymczasowego schronienia, odpoczynku i bezpieczeństwa osobom, które danej nocy nie mają schronienia. Potrzeby te klasyfikowane są jako podstawowe potrzeby człowieka.

Noclegownia niskoprogowa to placówka, której celem jest interwencyjne zapewnienie bezpiecznego i ciepłego miejsca do spania i odpoczynku osobom nie mającym tej nocy innego schronienia. Celem usługi jest ochrona życia i zdrowia ludzi przed szkodliwymi konsekwencjami spędzania nocy w miejscach nie przeznaczonych do zamieszkiwania. Jeśli są pod wpływem alkoholu również. Ich życie też jest ważne.

W artykule opisano czym jest noclegownia niskoprogowa, jak wyglądają takie placówki na świecie, jakie są polskie przepisy i praktyka ich realizacji, paradygmat czyli sposób myślenia który stoi za sytuacją w Polsce i jakie to ma efekty dla kończenia bezdomności. Na koniec opisano działania rzecznicze Fundacji Najpierw Mieszkanie Polska na rzecz udostępnienia osobom doświadczającym bezdomności takiej usługi.

Artykuł powstał w ramach projektu Fundacji Najpierw Mieszkanie Polska pt. "Najpierw mieszkanie - nowe rozwiązania kończące bezdomność" dofinansowanego ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego w latach 2024-2026. 

WSTĘP

Osoby doświadczające bezdomności bytujące w przestrzeni publicznej są narażone na utratę zdrowia, przemoc fizyczną i psychiczną. Bywają bite, popychane, zmuszane do opuszczenia zajmowanego miejsca, wyśmiewane, pogardzane, wyszydzane, okradane z minimalnego dobytku jaki mają, aby przetrwać na ulicy. Tylko z tego powodu, że są, są spisywane i legitymowane przez służby, zagadywane przez mieszkańców, którzy mając dobre intencje mogą zadawać bolesne retraumatyzujące pytania nie mając świadomości emocji, które wywołują.

W szczególnie narażającej sytuacji są osoby używające szkodliwie substancji psychoaktywnych np. alkoholu, który w Polsce jest najpopularniejszą substancją psychoaktywną używaną przez osoby bezdomne. Są one w stanie obniżonej świadomości więc trudniej im zareagować na przemoc i się bronić, czy też pokazać swoją prawdziwą osobowość i wyzwania. Pokutuje przekonanie, że „pijakowi” można zrobić wszystko, bo pije, czyli sam decyduje się na bycie w stanie, w którym się na to naraża. Jego wina.

Doświadczając takiego traktowania część osób traci poczucie człowieczeństwa i wiarę w to, że zasługują na pomoc i na to, aby być na świecie. Internalizują dehumanizujące podejście jakim społeczeństwo ich otacza, tracąc motywację do zmiany, zatracając się w kryzysie i podejmując złe decyzje spychające ich w głębszą przepaść.

Będąc w przestrzeni publicznej np. jadąc tramwajem rzadko widzę zadowolone osoby bezdomne, zazwyczaj widzę osoby skurczone, pochylone, z głową schowaną w dłoniach, zajmujące najdalsze miejsca w pojeździe. Gdy zdarzy nam się złapać wzrok widzę wstyd i cierpienie. Prowadząc wywiady badawcze czy pracując jako pracowniczka wspierająca w programie „Najpierw mieszkanie”, którego uczestnicy są w mieszkaniach po dłuższym okresie bytowania na ulicach, słyszę od nich, że robili dobrą minę do złej gry – wewnątrz cierpieli, czuli bezradność i niechęć do siebie, na zewnątrz pokazywali, że są kowalami własnego losu, „wybrali bezdomność”. Tak łatwiej zachować twarz.

Powstaje pytanie, dlaczego żyją na ulicy, skoro wokół są schroniska i noclegownie dla osób bezdomnych?

Z jakościowego badania potrzeb osób doświadczających bezdomności (Kostrzyńska, Wygnańska, 2023, „Potrzeby osób doświadczających bezdomności w woj. łódzkim” na zlecenie Regionalnego Centrum Polityki Społecznej w Łodzi) wynika, że osoby bytujące w miejscach niemieszkalnych i przestrzeni publicznej dobrze wiedzą o pomocy placówkowej w swojej okolicy i zasadach korzystania z niej. Część osób podejmuje decyzję o pozostaniu na ulicy, ponieważ nie są w stanie spełnić stawianych warunków m.in. nie bycia pod wpływem alkoholu.

Skazują się w ten sposób na deprywację najbardziej podstawowych potrzeb, czyli - wg typologii Maslowa - potrzeby schronienia, odpoczynku, ciepła, jedzenia, higieny i bezpieczeństwa (Maslow, A. H. 1954, Motivation and Personality. New York, NY: Harper & Row Publishers). Warunek abstynencji jest trudniejszy do spełnienia, ponieważ wiąże się z konicznością trzeźwego spojrzenia na siebie, czyli na przykład na doświadczenie traumy i wszystkich złych myśli jakie się ma na swój temat:

„Wymóg abstynencji stawiany przez niektóre organizacje pomocowe (głównie placówki zbiorowe, jak schroniska, noclegownie, mieszkania treningowe …) powodował, że uczestnicy badania zmieniali hierarchię swoich potrzeb. Rezygnowali ze schronienia, bo w ich hierarchii ważniejsze było poradzenie sobie z bólem, lękiem, zimnem w czym pomagał im alkohol.”  (Kostrzyńska, Wygnańska, 2023)

Warunek abstynencji wygrywa z bezpieczeństwem i przetrwaniem. W noclegowniach jest bezpieczniej niż na ulicy, ale ludzie w najtrudniejszym stanie i najbardziej narażeni na utratę zdrowia i życia zostają poza nimi. Do noclegowni trafiają tylko ci, którzy nie używają substancji wcale lub podjęli decyzję o czasowej abstynencji.

Czy ta podstawowa forma wsparcia dla osób nie mających domu polegająca na zapewnieniu możliwości spędzenia nocy w cieple na łóżku, wzięcia ciepłego prysznica i zjedzenia jednego posiłku powinna być dostępna dla wszystkich czy dla niektórych osób doświadczających bezdomności? Zwłaszcza w Polsce, gdzie występuje wysoka korelacja bezdomności i szkodliwego używania alkoholu, w szczególności wśród osób doświadczających bezdomności długotrwale?

NOCLEGOWNIA NISKOPROGOWA

Zagranicą zapewnieniu bezpieczeństwa osobom bezdomnym służą noclegownie niskoprogowe (ang. „low treshold”).

Noclegownia niskoprogowa to ogrzewane pomieszczenie, w którym jest ciepło, nie pada deszcz, nie wieje wiatr, można się umyć, zjeść/wypić coś ciepłego, odpocząć i spać na łóżku w poczuciu, że własny dobytek jest zabezpieczony i jest się chronionym przed przemocą. Noclegownia jest otwarta w nocy, wchodzi się do niej wieczorem i wychodzi rano. Może być to wielka sala, w której pod wieczór rozkłada się łóżka.

Ta forma wsparcia ma jeden cel: zapewnić dach nad głową ludziom, którzy go nie mają, zabezpieczając potrzeby przetrwania czyli przeżycia i bezpieczeństwa oraz ograniczając szkody wynikające z życia w miejscach nie przeznaczonych do stałego zamieszkania człowieka. Chodzi zarówno o szkody indywidualne ponoszone przez osobę jak i społeczne związane np. z koniecznością monitorowania ulic podczas mrozów w celu zapobiegania zgonom z wychłodzenia, zabezpieczania potrzeb innych użytkowników miejsc publicznych np. metra czy ogólnie transportu publicznego oraz mierzenia się z koniecznością udzielania pomocy w formie miejsca do spania osobom bezdomnym w placówkach służby zdrowia.

Zasady funkcjonowania noclegowni niskoprogowej są podporządkowane jej celowi. Z warunków przyjęcia, określanych „niskim progiem” usuwa się wszystkie, które nie są konieczne do zachowania bezpieczeństwa w placówce, a które mogą spowodować, że osoby narażone na niebezpieczeństwo w przestrzeni publicznej nie będą z niej korzystać.

Do minimalnych warunków stawianych przy przyjęciu należą:

  • stan zdrowia nie wymagający opieki medycznej (od jej zapewnienia również osobom doświadczającym bezdomności są instytucje medyczne, służby zdrowia)
  • zachowanie w sposób nie zagrażający życiu i zdrowiu innych osób będących w placówce m.in. niestosowanie przemocy, nieposiadanie broni, akceptacja konieczności poddania się zabiegom sanitarnym, jeśli stan osoby tego wymaga
  • słuchanie i dostosowywanie się do poleceń kadry placówki odpowiadającej za jej funkcjonowanie

Warunki zaliczane do wyższego progu to np. przedstawienie dokumentu potwierdzającego tożsamość, poddanie się legitymowaniu przez policję, wykazanie związku z gminą, posiadanie skierowania oraz wymogi dotyczące stanu zdrowia w szczególności bycie w abstynencji od substancji psychoaktywnych: alkoholu czy narkotyków.

Funkcjonowanie noclegowni niskoprogowej wymaga dostosowania infrastruktury, zasad organizacyjnych oraz kadry, np. oddzielnego pomieszczenia dla wybranych osób, których zachowanie utrudnia pobyt innym, mniejszej przepustowości np. dla 30 a nie 100 osób, zatrudnienia ratownika/czki medycznego/ej, pielęgniarza/rki i większej liczby opiekunów/nek. Koszt jej prowadzenia może być wyższy niż w przypadku noclegowni, do której wpuszcza się osoby dobrane ze względu na kryterium abstynencji, w stanie w mniejszym stopniu wpływającym na bezpieczeństwo współużytkowników.

Prowadzenie noclegowni niskoprogowej jest bardziej wymagające dla kadry, która przy przyjęciu nie może się kierować prostą zasadą wyniku badania alkomatem, tylko musi ocenić stan osoby inaczej, bardziej uznaniowo i indywidualnie. Wymaga to innych kompetencji niż badanie alkomatem, które może wykonać każdy.

PLACÓWKI NISKOPROGOWE NA ŚWIECIE

Na świecie od Budapesztu przez Berlin i Paryż po Wielką Brytanię, Irlandię i USA funkcjonują różne placówki niskoprogowe. Skrupulatnie egzekwowane są w nich wymogi minimalne. Istnieją niskoprogowe placówki całodobowego pobytu takie jak schroniska czy nawet mieszkania. Mogą w nich przebywać osoby będące pod wpływem substancji psychoaktywnych, jeśli ich stan w ocenie kadry nie zagraża ich życiu i zdrowiu (jeśli zagraża wzywane jest pogotowie lub osoby kierowane do placówek z intensywniejszym wsparciem), zachowanie nie grozi przemocą (co jest odróżniane od agresji) ani nie stanowi zagrożenia dla zdrowia innych użytkowników placówki. W większości placówek nie można przyjmować substancji podczas pobytu w niej, ale nawet ta zasada się czasem znoszona.

usługi dla osób bezdomnych w madrycie

Infrastruktura programów jest dostosowana do stanu użytkowników pod względem kadry oraz struktury np. jeśli w budynku przewidziany jest całodobowy i długoterminowy pobyt dostępne są indywidualne pokoje.

Klasycznym programem efektywnie wspierającym osoby z doświadczeniem bezdomności używające substancji szkodliwie jest program Najpierw mieszkanie - Housing First. O tym więcej piszemy w publikacjach Fundacji Najpierw Mieszkanie Polska.

OTWARTY MODEL ZAKOŃCZENIA BEZDOMNOŚCI

Funkcjonowanie programów niskoprogowych, w szczególności adresowanych do osób bezdomnych bytujących w przestrzeni publicznej wynika z powszechnej świadomości, że wśród nich są osoby używające substancji psychoaktywnych szkodliwie. Człowiek znajdujący się w przestrzeni publicznej pod wpływem substancji ograniczającej świadomość, np. na przystanku, w pustostanie czy na klatce jest narażony znacznie bardziej niż gdy jest pod dachem pod okiem pracowników. W centrum jest bezpieczeństwo osoby.

Noclegownie niskoprogowe mają zapewnić dach nad głową osobom w takim stanie w jakim są, zgodnie z tym, na co są w stanie się zdobyć tu i teraz. Nie są to placówki terapii uzależnień, pogłębionej pracy socjalnej czy pomocy psychologicznej, która jest niezbędna do poradzenia sobie z uzależnieniem. Od tego są inne formy wsparcia.

Od wielu lat współpracuję z aktywistami, rzecznikami, badaczami i pracownikami zajmującymi się bezdomnością na świecie i gdy opowiadam, że u nas trzeba dmuchać w alkomat, żeby wejść do noclegowni to słyszę „to dla kogo są te noclegownie i czy aby na pewno dla osób doświadczających bezdomności”?

W Polsce jest inaczej niż na świecie.

PRZEPISY

Zgodnie z Ustawą z dnia 4 marca 2012 r o pomocy społecznej każda osoba lub rodzina przebywająca w Polsce ma prawo do schronienia, posiłku i niezbędnego ubrania, jeżeli jest tego pozbawiona (Art.48). Do realizacji tego prawa zobowiązane są gminy. Zgodnie z ustawą robią to prowadząc lub finansując ogrzewalnie, noclegownie i schroniska (aktywizujące oraz z usługami opiekuńczymi). Szczegółowe minimalne standardy placówek określił Minister Rodziny Pracy i Polityki Społecznej (Rozporządzenie z dnia 27 kwietnia 2018 r. w sprawie minimalnych standardów noclegowni, schronisk dla osób bezdomnych, schronisk dla osób bezdomnych z usługami opiekuńczymi i ogrzewalni).

Wg tych przepisów są dwa rodzaje placówek, których celem jest zapewnienie osobom pozbawionym schronienia, schronienia przed warunkami atmosferycznymi. (Są jeszcze schroniska i schroniska z usługami opiekuńczymi, ale ich ustawowe cele są szersze – nie tylko dach nad głową – dlatego tu ich nie wymieniam):

  • Ogrzewalnia ma zapewniać „tymczasowe schronienie” w formie umożliwiającej „interwencyjny, bezpieczny pobyt w ogrzewanych pomieszczeniach wyposażonych co najmniej w miejsca siedzące”.
  • Noclegownia ma zapewniać „tymczasową pomoc w postaci miejsca noclegowego” i „umożliwiać spędzenie nocy w warunkach gwarantujących ochronę życia i zdrowia”.
  • W obydwu rodzajach placówek mogą przebywać „osoby zdolne do samoobsługi, których stan zdrowia nie zagraża zdrowiu i życiu innych osób” tam przebywających (Art. 48a5).

Te warunki, należy zaliczyć do niskoprogowych. Ogrzewalnie są w pełni niskoprogowe. W odniesieniu do noclegowni ustawodawca wprowadził jednak próg ograniczający korzystanie osobom będącym „pod wypływem alkoholu lub substancji psychoaktywnych” (Art 48a6), choć dopuścił odstępstwa od tego wymogu „w szczególnych przypadkach” (Art 48a7). Formalnie zatem ustawowa noclegownia nie jest niskoprogowa, choć zawieszenie warunku „nie bycia pod wpływem” jest dopuszczone, czyli możliwe jest prowadzenie jej na zasadach niskoprogowych w zgodzie z prawem.

W ustawie o pomocy społecznej nie zdefiniowano co to znaczy „być pod wpływem alkoholu”. W Kodeksie karnym określono „stan wskazujący na spożycie alkoholu” oraz „stan nietrzeźwości” (Art. 115 § 16). Stosowanie przepisów w noclegowniach oznacza, że osoba wydychająca mniej niż 0,1 mg /1dm sześcienny, mogąca według polskiego prawa prowadzić samochód nie może być przyjęta. Także osoba będąca w stanie wskazującym na spożycie alkoholu (wydychająca od 0,1- 0,25mg/ 1dm sześcienny) nie może być przyjęta. Osoba siadająca w takim stanie za kierownicą pojazdu popełnia wykroczenie zagrożone karą aresztu, grzywną do 5000 zł i czasowym zatrzymaniem prawa jazdy od 6 miesięcy do 3 lat, ale nikt jej nie pozbawia dachu nad głową.

Obecnie noclegownie obok schronisk to najliczniejsze usługi kierowane do osób doświadczających bezdomności w Polsce. Ich pracownicy mają obowiązek odmawiać schronienia osobom będącym „pod wypływem”. Wiadomo, że bezdomność i używanie alkoholu współwystępuje. Oznacza to, że pracownicy codziennie muszą podejmować trudne decyzje np. omawiać osobom, o których wiedzą, że używają od lat, są spokojne jak wypiją i dostosowują się do poleceń kadry.

Schroniska i inne usługi np. mieszkaniowe kierowane do osób doświadczających bezdomności nie są głównym przedmiotem tego artykułu, w którym skupiam się na noclegowniach , warto jednak zauważyć, że stawianie wymogu abstynencji jako warunku uzyskiwania pomocy jest powszechne również w programach mieszkań treningowych, ze wsparciem, chronionych czy wspieranych. Ich sposób funkcjonowania nie jest uregulowany ustawowo – stworzenie regulaminu jest po stronie podmiotu prowadzącego – jednak warunek wstrzymania się od używania substancji jest powszechny.

Wyjątkiem są programy Najpierw mieszkanie czy „oparte na metodzie Najpierw mieszkanie” (m.st. Warszawa), w których z założenia nad uzależnieniem pracuje się metodą redukcji szkód a nie wyłącznie metodą abstynencyjną, co stanowi jedną z kluczowych wartości metody NM. Uczestnictwo w programie nie jest warunkowane podjęciem abstynencji, za jej złamanie nie można usunąć z programu a nad ograniczaniem używania pracuje się poprzez pomoc psychologiczną, terapię i wspieranie zdrowienia. Część uczestników takich programów utrzymuje abstynencję jest to jednak ich suwerenną decyzją, a nie decyzją wymuszoną uczestnictwem.

PRAKTYKA STOSOWANIA PRZEPISÓW

Nie znam ogólnopolskich badań dotyczących stosowania ustawowych regulacji dot. „bycia pod wpływem” w placówkach, dlatego przywołam własne obserwacje, których źródłem są relacje mieszkańców placówek i pracowników. Poznaję je podczas pracy z uczestnikami Programu Ambiwalencja FNMP, streetworkingu, lokalnych i krajowych spotkań przedstawicieli rożnych instytucji.

Przepisy są zarówno stosowane jak i obchodzone.

Osoba starająca się o przyjęcie do noclegowni musi poddać się badaniu alkomatem, przyjęcie zależy od jego wyniku oraz bycia obecnym/ą w porze przewidzianej na badanie np. codziennie o godzinie 20. Posiadanie więcej niż 0 mg alkoholu w wydychanym powietrzu jest uznawane za bycie pod wpływem i zazwyczaj oznacza nieprzyjęcie do placówki.

W praktyce do noclegowni udają się osoby, które są w abstynencji lub potrafią się do niej zmusić na tyle wcześnie w ciągu dnia, żeby do wieczora nic „nie wydychać”, lub są osobami, które piją rzadziej, mniej i słabsze napoje. Pozostali, w szczególności osoby długotrwale doświadczające bezdomności w przewlekłym często niezdiagnozowanym kryzysie zdrowia psychicznego, używający alkoholu bardzo szkodliwie pozostają w nocy na ulicach i w pustostanach. Znając wymagania noclegowni nawet nie próbują się do nich kierować.

Nie zmniejsza się wielkość grupy ludzi regularnie spędzających noce w przestrzeni publicznej i miejscach niemieszkalnych, co pokazują dane (MRPiPS, 2024). W Warszawie, gdzie w ostatnich latach Urząd m.st. Warszawy przejął od organizacji pozarządowych prowadzenie noclegowni i wybudował nowe schludne obiekty, a także regularnie dofinansowuje programy streetworkingu organizacji pozarządowych adresowane do tej grupy ludzi, liczba osób spędzających noce w przestrzeni publicznej i miejscach niemieszkalnych rośnie. Według badania MRPiPS wynosiła odpowiednio 467 osób w 2019 r i 541 osób w 2024 osób.

Ustawowe odstępstwo od zasady abstynencji (48a pkt. 7) jest stosowane podczas mrozów. W środowisku istnieje zgoda co do tego, że mróz na ulicy zabija.

Nieoficjalnie w innych porach roku kadry noclegowni widząc, że warunek abstynencji czasem niesłusznie wyklucza z możliwości skorzystania z pomocy osoby, które nie stanowią żadnego zagrożenia, stosują różne praktyki. Np. doradzają udanie się na spacer wokół placówki "do wyzerowania się", zgadzają się na przesiedzenie na krzesełku w przedpokoju, przymykają oko na wynik badania alkomatem, jeśli osoba jest znana, wpuszczają bez badania. Choć nieoficjalnie, to działają tak, jakby placówka była faktycznie niskoprogowa.

Powstają też zinstytucjonalizowane odpowiedzi na zakaz przyjmowania osób „pod wpływem” do noclegowni. Przykładem są specjalne autobusy jeżdżące po mieście czy punkty poradnictwa, których prowadzenie nie jest uregulowane ustawą, co pozostawia prowadzącym większą dowolność w kształtowaniu zasad korzystania. Mogą je dostosować do tego jak czują, że trzeba pomagać, co podpowiada im doświadczenie bezpośredniego kontaktu z ludźmi w kryzysie. Przykładem są mobilne autobusy poradnicze np. w Warszawie czy przyschroniskowe izolatki dla osób, które podjęły decyzję o abstynencji, ale jeszcze są pod wpływem i muszą doczekać na możliwość przyjęcia do placówki.

W praktyce użytkownicy placówek dobrze wiedzą, jak wnieść do nich alkohol. Są świadkami przymykania oka lub niezauważania przez kierowników łamania przepisów. Nie wiem jaka jest skala tego zjawiska, z pewnością są miejsca w których się to nie zdarza, niemniej jednak mam pewność, że ono występuje.

Znajdowanie sposobów ominięcia przepisów ma dobre i złe strony. Dobrą stroną jest to, że zapewniony zostaje dach nad głową osobie w potrzebie, złą jest pokazywanie i legitymizowanie podwójnej gry – państwowe przepisy jedno, a rzeczywistość drugie. Ma to konsekwencje potem w integracji osób, które po latach funkcjonowania w takim systemie trafiają do mieszkań miejskich jako najemcy. Liczą na to, że ktoś na przepisy przymknie oko np. jak zrobi dłuższą hałaśliwą imprezę w nocy i objedzie się bez konsekwencji.

Za przepisami i praktykami stoi określony pradygmat, czyli utrwalony sposób myślenia o doświadczeniu bezdomności, uzależnieniu od substancji i rozwiązywaniu tych kryzysów.

PARADYGMAT CZYLI MENTAL

Przekonania dotyczące uzależnienia, bezdomności i „wychodzenia z niej” wynikają z doświadczeń osób zaangażowanych we współtworzenie systemu wobec bezdomności w Polsce, osób i instytucji odpowiedzialnych za rzecznictwo, prowadzenie placówek w tym dobrostan użytkowników i kadr. Uważam te doświadczenia za ważne. Pracownikom noclegowni ciężko jest odmawiać schronienia, wiedząc, że osoba nie znajdzie go w innym miejscu. Mimo tego, robią to nie tylko ze względu na przepisy, również dlatego, że uważają, że tak jest dobrze lub na dłuższą metę lepiej dla osoby, dla innych osób w noclegowni lub dla pracowników i pracowniczek. Robią tyle ile mogą działając w warunkach niedofinansowania placówek przez samorządy lokalne i rząd centralny.

Niemniej jednak wiele przekonań, które kształtują paradygmat jest w świetle tego, co wiemy obecnie o metodach kończenia bezdomności, błędnych. Szerzej o obecnym paradygmacie piszemy w publikacji pt. „Najpierw mieszkanie – otwarty model zakończenia bezdomności”. Niżej spróbowałam zrekonstruować przekonania, które moim zdaniem stoją u podstaw paradygmatu blokującego prowadzenie placówek takich jak noclegownia niskoprogowa.

Zaznaczam, że spotykam się też z innym podejściem, spójnym z aktualną wiedzą, wydaje mi się jednak, że prawdy wymienione niżej są bardziej rozpowszechnione.

„Własnym staraniem” i „jakby chciał/a to by nie pił/a”

Według polskiej tradycji proces „wychodzenia z bezdomności” polega na „współpracy” osoby z instytucjami pomocowymi. Jest to sankcjonowane w prawodawstwie, w szczególności w Ustawie z dn. 12 marca 2024 r o pomocy społecznej. Osoba, aby uzyskać państwową pomoc społeczną musi najpierw zrobić to, co może „własnym staraniem” np. może uzyskać posiłek, jeśli „własnym staraniem nie może go sobie zapewnić (Art. 48b)”. W ustawie jest też zapis pozwalający na ograniczenie, wstrzymanie lub odmowę świadczeń pieniężnych osobie, która „nie współdziała z pracownikiem socjalnym” np. nie wykonuje jego sugestii dot. procesu wsparcia lub „odmawia podjęcia leczenia odwykowego w zakładzie lecznictwa odwykowego” (Art. 11.2) oraz gdy osoba marnotrawi przyznane lub własne środki finansowe (Art. 11. 1.).

Zasadniczo zapisy ograniczające pomoc finansową osobie, która ją marnotrawi albo nie wykorzystuje własnego potencjału do zadbania o siebie uważam za zasadne. Problem polega na tym, że w powszechnym przekonaniu używanie substancji psychoaktywnej takiej jak alkohol uważa się za kwestię „starania się” a wiedzę o tym, że ktoś pije uznaje się automatycznie za świadectwo marnotrawienia środków. W powszechnym przekonaniu pić przestaje się własnym staraniem. Ludzie bezdomni piją, bo tak wybrali, jakby się starali to by nie pili, sami są sobie winni, jeśli np. nie mają gdzie spać używając alkoholu. Takie „prawdy” słyszę zarówno w środowisku pracowników instytucji wspierających jak i osób doświadczających bezdomności, które mają je wbite do głowy.

Tymczasem wiadomo, że uzależnienie jest chorobą, która w przypadku osób doświadczających bezdomności współwystępuje często z innymi kryzysami zdrowia psychicznego np. depresją czy zaburzeniami lękowymi. Ostatnio coraz więcej – również w Polsce – mówi się o traumie i negatywnych doświadczeniach dzieciństwa, która według badań zagranicznych jest znacznie powszechniejsza wśród osób z doświadczeniem bezdomności niż w populacji ogólnej. Jeśli uzależnienie współwystępuje z takimi zaburzeniami, wymaga specjalistycznego leczenia zdrowia psychicznego i terapii i nie jest kwestią woli.

Sprawiedliwość – tak samo dla wszystkich

Za wymogiem abstynencji w noclegowni stoi przekonanie, że wpuszczenie do placówki osób „pod wpływem” jest niesprawiedliwe wobec osób, które są w środku, dzięki temu, że podjęły wysiłek abstynencji. Nie może być tak, że jedna osoba w placówce stara nie pić, co jest dla niej bardzo trudne, a druga przychodzi z „alkoholowym chuchem” i ma takie samo wsparcie. Każdy powinien być traktowany tak samo, a miarą równości jest wynik badania alkomatem.

Tak jakby każdy człowiek zachowywał się tak samo po takiej samej ilości alkoholu, a jego stan zdrowia wymagał takiego samego rodzaju wspierania. Tak jakby w jednym mieście nie mogło być dwóch rodzajów placówek – abstynencyjnej dla osób, które w ten sposób chcą pracować nad swoim uzależnieniem i niskoprogowej dla osób, które nie mają w danym momencie takiej decyzji a wciąż potrzebują dachu nad głową.

„Leczący” wymiar kary

Oczekiwanie abstynencji jako warunku przyjęcia do placówki dla osób bezdomnych ma wspierać leczenie uzależnienia, co z kolei jest postrzegane jako warunek wstępny do wyjścia z bezdomności. W przestrzeganiu tego warunku mają pomagać warunki bytowe w placówkach. Osoby „pod wpływem” mogą być przyjęte do ogrzewalni, gdzie mogą spędzać czas, ale tylko na krześle. Osoby, które są w stanie być w abstynencji w nocy mogą trafić do noclegowni na łóżko, czyli mają nieco „wygodniej”. Jeśli przyjdą „pod wpływem”, system ma im dać pouczający komunikat, że jak się pije to ma się gorzej i trzeba żyć na ulicy.

W opracowaniach ekspertów z Pomorza z początku lat dwutysięcznych (POMOST, PFWB, 2006) zasada ta jest wyrażona wprost w propozycji standardów placówek obejmującej standard dla ogrzewalni, noclegowni i schroniska. Kolejne rodzaje placówek ułożone w hierarchii miały oferować trochę większy zakres wsparcia uzależniony od stopnia „współpracy” osoby w procesie wychodzenia z bezdomności, co miało poprawić jego efektywność:

„Obecnie powszechna jest sytuacja pobytu np. w schroniskach osób, które nie wykazują woli współpracy w procesie wychodzenia z bezdomności, choć teoretycznie ta placówka o wyższym standardzie swoich usług powinna być skierowana do innej kategorii osób. Sytuacja taka powoduje patologię – osoba usuwana np. ze schroniska za nadużywanie alkoholu przesuwana jest do innego schroniska, czasem o wyższym standardzie. Zatraca się tutaj wymiar kary oraz ponoszenia konsekwencji za własne czyny, choć jak wiemy, kara nie jest tutaj najlepszym czynnikiem zmiany (Pomost PFWB, 2006).

Wprowadzono tu termin „kary” rozumianej jako skierowanie osoby do placówki o niższym standardzie. Patologią sytuacji, której proponowane standardy mają zaradzić, jest to, że osoba pozostaje w schronisku podczas gdy powinna być ukarana przeniesieniem do placówki o niższym standardzie. Ma to być ważne dla procesu wychodzenia z bezdomności, choć na koniec autor zauważa, że kara nie jest najlepszym czynnikiem zmiany. I tu w pełni się zgadzam.

I myślę, że dziś zgodzi się ze mną wiele osób, w tym osoby aktywnie uczestniczące w promowaniu powyższych standardów pomorskich w całej Polsce. Już wiemy, że to podejście się nie sprawdziło, o czym świadczą skrajnie niskie wskaźniki usamodzielnienia osób „wychodzących z bezdomności” mimo wprowadzenia standardów wyrastających z filozofii pomorskiej do ustawodawstwa oraz wciąż duży odsetek osób doświadczających bezdomności długotrwale. Nie spada liczba osób bezdomnych używających alkoholu.

Mi/innym się udało, więc to działa

Wiemy, że są osoby bezdomne, które używały alkoholu, ale podjęły decyzję i przestały, utrzymują abstynencję, są niepijącymi alkoholikami. W moich oczach są to bardzo dzielne osoby, które podziwiam i którym gratuluję sukcesu. Dzieląc się swoim doświadczeniem wskazują, że stało się tak dzięki trudom życia na ulicy i dyscyplinie egzekwowanej w placówkach. Uważają, że skoro one mogły to każdy może przestać pić jak one, tylko musi się na to zdecydować. Przekonanie to przyjmują prowadzący placówki.

Gdy opowiadam o moich wątpliwościach dotyczących zasady „alkomatowej” na różnych forach pracowników z sektora bezdomności m.in. o adekwatności i możliwości pracy wspierającej w leczeniu uzależnienia metodą redukcji szkód, w której podjęcie abstynencji nie jest warunkiem rozpoczęcia wsparcia, choć jest celem na horyzoncie, prawie zawsze jestem konfrontowana z „kontrargumentem” w postaci przykładu osoby, której się udało, która jest niepijącym/ą alkoholikiem/czką. Ma to dowodzić skuteczności metody abstynencyjnej.

Niestety dostępne dane o „usamodzielnieniu się” osób bezdomnych (MRPiPS) potwierdzają, że to rzeczywistość mniejszości. Osoby, które przestały pić bo podjęły taką decyzję są w mniejszości wśród osób używających substancji szkodliwie.

Brak świadomości szkodliwości życia „na ulicy”

Powszechnie rozumiemy, że bycie na mrozie na zewnątrz naraża życie człowieka i mamy zgodę na chronienie go bez względu na to czy jest pijany czy nie. Jesteśmy przywoływani sezonowymi komunikatami mediów i służb m.in. policji czy socjalnych, żeby w czasie mrozów zwracać większą uwagę na osoby bezdomne w przestrzeni publicznej. Służby intensyfikują działania pomocowe, aby zapobiegać śmierci z wychłodzenia.

Gdy pogoda jest lepsza nie zwracamy uwagi na odmawianie dachu nad głową osobom nietrzeźwym, choć zdarzyło mi się usłyszeć komunikat o potrzebie wsparcia podczas skrajnych upałów. Nie słyszałam publicznie wyrażanej troski ani informacji o zmianie zasad przyjmowania do placówek dla bezdomnych w sytuacji burzy czy wichury, choć sama regularnie dostaję ostrzeżenia rządowego centrum kryzysowego w tej sprawie o treści „zostań w domu”.

Skrajne warunki atmosferyczne to tylko jeden ze szkodliwych czynników związanych z życiem na ulicy poza placówkami wspierającymi. Życie na ulicy jest traumatyzujące w każdym sezonie, nawet jeśli trwa bardzo krótko. Także jeśli trwa wiele lat i zdaje się, że osoba jest do niego przyzwyczajona, a nawet deklaruje, że tak wybrała. Mało kto chce się przyznać do tego, jak jest źle.

bezdomność jest śmiertelna

Znamienne jest to, że w Polsce jedyna krajowa statystyka dotycząca zgonów osób doświadczających bezdomności to policyjna statystyka zgonów z powodu wychłodzenia organizmu. Jakby tylko pogoda zabijała ludzi bezdomnych. Nie ma danych dotyczących zgonów osób w przestrzeni publicznej latem, w szpitalach po przewiezieniu z ulicy czy schroniska, w mieszkaniach socjalnych, do których osoby trafiają po latach bezdomności i często pozostają bez wsparcia jako te, które „wyszły z bezdomności” a są zupełnie nieprzygotowane do samodzielnego życia.

EFEKTY

Przepisy, praktyki i paradygmat przekładają się negatywnie na kondycję osób doświadczających bezdomności i efektywność procesu kończenia bezdomności. "Kary" w postaci odmowy pobytu w noclegowni nie motywują do zmiany i podjęcia prawdziwego leczenia, ponieważ wymaga to otwartości na pracę terapeutyczną, odwagi spojrzenia w najczarniejsze i najbardziej bolesne zakamarki duszy. Nie jest to możliwe, jeśli osoba nie ma poczucia bezpieczeństwa, cały wysiłek wkłada w zaspokajanie podstawowych potrzeb przeżycia, nie widzi przyszłości.

Ludzie w takiej sytuacji decydują się na zapewnianie sobie schronienia w faktycznie niskoprogowych miejscach użyteczności publicznej np. w Warszawie w metrze, w innych środkach komunikacji miejskiej, na klatkach, w piwnicach. Jest tam ciepło, nie pada deszcz, można wejść i wyjść w każdej chwili, nie dmucha się w alkomat i nie trzeba pokazywać dowodu. Potrzeba dachu nad głową wygrywa z potrzebą szacunku i poczucia człowieczeństwa.

Część osób używających substancji psychoaktywnych szkodliwie nie próbuje korzystać z noclegowni, ponieważ wiedzą, że system ich wykluczy. Żyjąc w przestrzeni publicznej są narażone dla pogłębianie się traumy związanej z przewlekłym niezaspokojeniem potrzeb podstawowych, kryzysów zdrowia psychicznego i innych czynników dalej niszczących organizm, efektów stereotypów i uprzedzeń.

Będąc pod wpływem substancji nie radzą sobie z przestrzeganiem norm społecznych ludzi „domnych” np. są w brudnej odzieży, śmierdzą, przesiadują na ławkach, załatwiają się pod drzewami, czasem krzyczą. Narażają się w ten sposób na poniżające reakcje innych użytkowników przestrzeni publicznej, którzy w uzasadnionej trosce o swój dobrostan, np. w obawie przed brudnym siedzeniem w tramwaju, próbują się zabezpieczyć tak jak potrafią, często niestety kosztem zachowania szacunku do człowieka w kryzysie. Kierują obelgi do osób bezdomnych w tramwaju, dają upust emocjom w internecie i skarżą do zarządzających transportem miejskim. Władze miast odpowiadając na „potrzeby” wyborców lokalizują noclegownie na obrzeżach miast i wzmacniają surowe zasady abstynencyjne, aby pokazać silną rękę i brak zgody na pomaganie osobom, „które wybierają komfort picia”.

W Warszawie liczba osób spędzających noce w przestrzeni publicznej nie zmniejsza się, co potwierdzają dane MRPiPS cytowane wcześniej. Mieszkańcy niepokoją się zwiększającą się obecnością osób w kryzysie bezdomności na ulicach, w metrze i innych środkach transportu miejskiego.

Jak informuje organizacja prowadząca streetworking w ramach dofinansowań m.st. Warszawy (Stowarzyszenie Pomocy i Interwencji Społecznej podczas spotkań Branżowej Komisji Dialogu Społecznego ds. Bezdomności m.st. Warszawy m.in. w styczniu 2025 r.), osoby te objęte są intensywnym wsparciem streetworkerskim m.in. są informowane o formach wsparcia, mogą budować stałe relacje ze streetworkerami, którzy są zawsze dostępni, nie oceniają i pracują nad uzależnieniem według zasad redukcji szkód.

Z danych organizacji wynika, że steetworkerzy w ciągu 2023 wyświadczyli usługę „wsparcia w uzyskaniu schroniska (bezpiecznego miejsca całodobowego schronienia)” 120 osobom (dane przestawione przez ekspertów Biura Pomocy i Projektów Społecznych m.st. Warszawy na spotkaniu j.w.). W zestawieniu z liczbą osób liczonych na ulicy i miejscach niemieszkalnych w badaniu Ministerstwa (467-541 w punkcie w czasie) to liczba stanowiąca jedynie 22% osób spędzających noce w przestrzeni publicznej. Faktycznie jest to jeszcze mniejszy odsetek, ponieważ dane gromadzone w jednym punkcie w czasie (MRPiPS) wykazują zazwyczaj mniejszą liczbę osób niż dane całoroczne (streetworking).

Obecnie część osób doświadczających bezdomności podejmuje decyzję o deprywowaniu podstawowych potrzeb przeżycia, bezpieczeństwa oraz potrzeby szacunku i uznania, ponieważ dostępna pomoc, która z definicji ma właśnie te potrzeby zaspokajać (jak noclegownia) stawia próg nie do przejścia dla nich w ich aktualnej sytuacji psychicznej. Część osób czyni to mając intensywne wsparcie streetworkerów, pełną informację o dostępnych formach pomocy i gotowość lokalnych instytucji do wspierania ich w procesie „wychodzenia z bezdomności” w ramach stabilnie ustawionej drabinki.

Rzecznictwo FUNDACJI NAJPIERW MIESZKANIE POLSKA

Fundacja Najpierw Mieszkanie Polska przekazała do Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej stanowisko dotyczące zapewnienia możliwości finansowania pilotaży noclegowni i schroniska niskoprogowego w ramach programu Ministra „Pokonać bezdomność”.

STANOWISKO FNMP

Podczas udziału w spotkaniu Parlamentarnego Zespołu ds. Bezdomności 24 lipca 2024 oraz 6 lutego 2024 r skierowaliśmy prośbę o uwzględnienie tego tematu w planie tematycznym spotkań Zespołu. Plan został ułożony przez parlamentarzystów we współpracy z OFRPB, której FNMP nie jest członkiem. Tego tematu w pierwotnym planie zabrakło.

Przeprowadzenie pilotaży i wprowadzenie noclegowni niskoprogowych oraz miejsc tymczasowego schronienia otwartych dla osób u używających substancji szkodliwie jest jedną z rekomendacji badania pt. „Potrzeby osób doświadczających bezdomności w województwie łódzkim”, jakie wykonała Fundacja Najpierw Mieszkanie Polska (Kostrzyńska, Wygnańska, 2023) na zamówienie Regionalnego Centrum Polityki Społecznej w Łodzi.

RAPORT Z BADANIA POTRZEB

Uważamy, że konieczne są zmiany w standardach usług dla osób bezdomnych w szczególności w Ustawie o pomocy społecznej polegające na dodaniu standardu noclegowni niskoprogowej. Noclegownia niskoprogowa ma zaspakajać potrzebę przeżycia, tymczasowego schronienia, odpoczynku i bezpieczeństwa. Potrzeby te klasyfikowane są jako podstawowe potrzeby człowieka.

Julia Wygnańska jest Prezeską Zarządu Fundacji Najpierw Mieszkanie Polska, rzeczniczką zakończenia bezdomności w duchu wartości „Najpierw mieszkanie" Housing First, badaczką społeczną, trenerką Housing First (HFEH 2022), praktyczką dialogu motywującego (PIDM 2022) oraz terapeutką reintegracji społecznej (PTPOW 2019).


Nasze projekty są finansowane ze środków publicznych przyznawanych w konkursach dla ngo. Jesteśmy doceniani. Jednak do każdego dofinansowania musimy dołożyć środki prywatne. Zazwyczaj jest to 10% kosztów całego projektu. Wesprzyj nas wpłacając dowolną kwotę na "wkład własny"

Wybierz kwotę