31.10.2022

Magdalena Syrówka: Zespół wspierający jest niczym poduszka

Unikalne połączenie wsparcia specjalistów z pomocą mieszkaniową to coś, co wyróżnia metodę „Najpierw mieszkanie”. Dzięki niemu uczestnicy programów czują się bezpiecznie i mogą zmieniać swoje życie.

Samo wsparcie to za mało – część osób w kryzysie bezdomności latami korzysta z pomocy instytucji, w których spotykają na swej drodze wciąż nowych ludzi, ale nikt nie pracuje z nimi w sposób kompleksowy nad rozwiązaniem ich problemów. Inni są kompletnie poza systemem, bo nie potrafią się poruszać w gąszczu przepisów, gubią się w labiryntach urzędowych korytarzy, nie są w stanie sprostać wymaganiom, od których często uzależnione jest udzielenie pomocy.

Samo mieszkanie to też nie wszystko. Człowiek, który długo żył na ulicy, w nieprzyjaznym, pełnym przemocy środowisku, spotykając się nieustannie z krytyką, odrzuceniem – pozostawiony sam sobie w czterech ścianach może nie poradzić sobie z nową dla niego sytuacją. Połączenie tych dwóch elementów – kompleksowego wsparcia i pomocy mieszkaniowej – daje najlepsze rezultaty.

Nie oceniać, tylko być

– Najważniejsze jest zbudowanie relacji – uważa Magdalena Syrówka, kierująca zespołem specjalistów w realizowanym w Warszawie programie „Najpierw mieszkanie” Fundacji Fundusz Współpracy, z zawodu psycholog i psychoterapeuta. – Spotykamy się, dajemy przestrzeń, nie oceniamy. Nie wypytujemy, uczestnicy sami opowiadają o swojej sytuacji, o tym, jak się w niej znaleźli, czego w ich życiu zabrakło, czego potrzebują. Większość z nich mówi, że w przestrzeni publicznej ciężko jest powiedzieć komuś „jest mi smutno, czuję się samotny”, bo można za to tylko dostać po głowie. Doceniają to, że nie patrzymy na zegarek i – jeśli jest taka potrzeba – spędzamy z nimi godzinę, dwie, trzy, wciąż żywo zainteresowani tym, co się u nich dzieje. Traktujemy uczestników programu z szacunkiem. Wsparcie jest dostosowane do zgłaszanych potrzeb a nie do tego, co nam się wydaje, że byłoby dobrze zrealizować.  To uczestnik sam o sobie decyduje. Również o formie i zakresie wsparcia.  Co ważne, wsparcie nie jest warunkowe – nie ma np. obowiązku abstynencji.  Ciężko jest dzielić się swoimi trudnościami, potrzebami i celami, tak z głębi serca, gdy się nie czuje bezpiecznie, nie ufa rozmówcy.  Uczestnicy na własnej skórze przekonują się, że zespół był i jest nadal z nimi,  gdy są pod wpływem substancji psychoaktywnych, czy gdy nagle stają się bardzo wycofani lub pobudzeni.  Widzimy człowieka, a nie objaw – i to też wpływa na jakość tej relacji. W trakcie współpracy omawiamy z uczestnikiem jego konkretne zachowanie i pokazujemy, jakie może mieć konsekwencje. Jesteśmy z nim niezależnie od podejmowanych przez niego decyzji. Gdy dzieje się coś dla niego trudnego, zawsze może zadzwonić lub się z nami spotkać, jesteśmy i słuchamy – relacjonuje Magdalena Syrówka.

Każdej osobie trafiającej do programu przypisywana jest osoba koordynująca jej sprawy, tzw. lider, a także zastępujący go w razie potrzeby co-lider. Liderami są psychologowie, terapeuci uzależnień lub psychoterapeuci. Co-liderem może być każdy członek czy członkini zespołu. Dla uczestników pracownicy zespołu są dostępni 24 godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu. To podczas spotkań i rozmów z nimi uczestnicy programu określają swoje potrzeby i formułują cele, nad których osiągnięciem mogą (nie muszą) pracować przy wsparciu całego zespołu.

– Pierwszym wymienianym celem jest zazwyczaj posiadanie „własnego kąta”. Uczestnicy wskazują go pytani o potrzeby już na pierwszym spotkaniu. Później pojawiają się kolejne cele, zaczynają się rozmowy o tym, co przybliża, a co oddala uczestnika od tego wybranego przez niego celu, rozpoczynamy wspólne poszukiwania zasobów, z czasem przychodzi praca nad realizacją celów – tłumaczy Magdalena Syrówka.

Długi, choroby, problemy z prawem

Do programu „Najpierw mieszkanie” Fundacji Fundusz Współpracy, zgodnie z zasadami programów tego typu, rekrutowane są osoby długotrwale bezdomne, z zaburzeniami psychicznymi i/lub uzależnieniami. Ich sytuacja życiowa, po latach przebywania na ulicy, jest najczęściej skomplikowana.

Nad sposobami konstruktywnego radzenia sobie z emocjami, odbudową poczucia własnej wartości, asertywnością, lękiem itp. zagadnieniami pracuje z uczestnikami dwoje psychologów i terapeuta uzależnień. Asystentka zdrowienia z wykształceniem pielęgniarskim towarzyszy im w wizytach w szpitalach, tłumaczy zalecenia lekarskie, pokazuje jak wykonać proste czynności, np. zmienić opatrunek. W roli asystenta zdrowienia – jako tzw. ekspert przez doświadczenie – występowała również osoba z zaburzeniami psychicznymi i z doświadczeniem własnego uzależnienia. Towarzyszyła jako asystent, np. osobom, które miały opory przed wyjściem z domu, wizytą u lekarza. Opowiadała o tym, co pomogło jej radzić sobie z jej własnymi problemami, o możliwościach jakie daje leczenie (np. w przypadku lęków, czy nadmiernej impulsywności) farmakologiczne bądź udział w terapii uzależnień, czy spotkaniach grup terapeutycznych. Niejako na zewnątrz, czyli w tym przypadku we własnym gabinecie, z chętnymi do podjęcia leczenia pracuje psychiatra. W zespole jest również radczyni prawna, wspierająca uczestników programu w przypadku problemów związanych z zadłużeniem, czy poszukiwaniem przez policję. Pomaga w sporządzaniu pism, wniosków o upadłość konsumencką, towarzyszy podczas spraw w sądzie, czy wizyt w prokuraturze. Z kolei pracownica socjalna była w zespole odpowiedzialna za prowadzenie spraw związanych z zasiłkami, ubieganiem się o mieszkania socjalne, ubezpieczeniem.

– Nawet jeśli ktoś z powodu łamania zasad programu, musi opuścić mieszkanie projektowe, to ze wsparcia zespołu może nadal korzystać – podkreśla Magdalena Syrówka. Na 16 uczestników programu cztery osoby były w takiej właśnie sytuacji. Powody to m.in. przyjmowanie na noc w lokalu innych osób, zakłócanie spokoju sąsiadom, czy też długotrwały brak kontaktu z zespołem. Jednak nawet ci, którzy jedno mieszkanie musieli opuścić, mieli szanse na kolejne – i czasem drugie podejście kończyło się sukcesem.

Marian wychodzi na prostą

Indywidualne plany działania, w oparciu o które uczestnicy programu pracują z zespołem, są aktualizowane co pół roku. Widać w nich, jak sytuacja poszczególnych osób zmienia się pod wpływem pomocy z zewnątrz i ich własnych starań.

Pan Marian (imię zmienione), 44 lata, mieszkał w pustostanie, do programu przystąpił jesienią 2020 r. Jako swoje cele w programie wskazywał: własny kąt, zatrudnienie, spokój, zmniejszenie ilości spożywanego alkoholu. Do swoich mocnych stron zaliczał świadomość nadużywania alkoholu, otwartość, gotowość do skorzystania ze wsparcia w zakresie redukcji szkód. Pan Marian deklarował, że chce przystąpić do programu wychodzenia z bezdomności i korzystać z pomocy żywnościowej. Pracował sezonowo – grabił liście, sadził rośliny, sprzedawał palmy wielkanocne, balony, a do tego pomagał przy inwentaryzacji w jednej z knajp. Po sześciu miesiącach udziału w programie mieszkał już w mieszkaniu projektowym, ale nie sam, tylko z partnerką. Planował pójść na detoks. Kolejne pół roku – i z uwagi na łamanie zasad programu musiał opuścić lokal projektowy. Nieumiejętność zapanowania nad złością i burzliwa relacja z partnerką  skutkowały nieprzestrzeganiem zasad współżycia społecznego; sąsiedzi mieli dość. 

– Pracownicy projektu też byli świadkami łamania zasad przez uczestnika, prowadzono rozmowy i psychoedukację, jednak zmian w zachowaniu w danym obszarze na tamten moment nie było – wspomina Magdalena Syrówka.

Pan Marian wrócił do pustostanu, nadal deklarował, że chce iść na detoks, ale wciąż nadużywał alkoholu. Po 1,5 roku zamieszkał w drugim już mieszkaniu projektowym. Po drodze pojawiły się problemy z prawem, bo zaczął zarabiać jako tzw. słup, za co otrzymywał drobne kwoty. Jednak po kolejnych sześciu miesiącach (czyli po dwóch latach w programie) jego sytuacja zmieniła się diametralnie. Mieszka sam, przestrzega zasad projektowych, nie ma na niego skarg, zbiera dokumenty potrzebne do ubiegania się o lokal socjalny, zarabia na budowach i zaczął płacić za mieszkanie, zmniejszył ilość spożywanego alkoholu, zerwał stare znajomości. Osiągnął wszystkie cele, jakie sobie założył przystępując do programu, choć droga do tego nie była prosta.

Można zacząć na nowo

Oczywiście nie wszystkie historie kończą się happy endem. Niekiedy organizm jest tak wyniszczony życiem na ulicy, że mimo wsparcia i poprawy warunków człowiek nie jest w stanie nadrobić wieloletnich zaniedbań. Dla niektórych uczestników pomoc przychodzi za późno, aby na trwałe odmienić ich los, umożliwia jednak przeżycie ostatnich miesięcy w sposób pozwalający odzyskać człowieczeństwo i poczucie, że jest się dla kogoś ważnym. To bardzo dużo. A jak podkreśla Magdalena Syrówka, osobą w kryzysie bezdomności może stać się każdy z nas.

– Dzielą nas od tego np.  trzy niezapłacone raty kredytu, które teraz wzrastają w zawrotnym tempie, strata pracy, gorsze samopoczucie, utrata bliskich osób,  choroba, która odbierze samodzielność, konflikty z prawem, czyli wszystkie sytuacje, które mogą wywołać kryzys psychiczny, a ten może każdego dosięgnąć – wylicza psycholog. – I wtedy ważne jest, jak sobie z kryzysem poradzimy. Kiedy bliżej poznajemy uczestników programu, okazuje się, że jedni kochają książki, inni zwierzęta, czy rośliny.  Są pasjonaci historii, pisarze, artyści, osoby rozwiązujące krzyżówkę za krzyżówką. Są matki, ojcowie, siostry i bracia, synowie i córki, wnuki i wnuczki. Są przyszli babcie i dziadkowie, którzy na wieść o tym, że nimi zostaną, nie są w stanie powstrzymać łez szczęścia. To ludzie tacy jak my, warto o tym pamiętać – zaznacza psycholog.

Udział w programie pozwala osobom w kryzysie bezdomności odzyskać poczucie bezpieczeństwa. Nie musząc codziennie walczyć o przetrwanie mogą zachować naturalny dobowy rytm życia, mogą iść do pracy, z czasem powrócić do utraconych ról społecznych. To jak rozpoczęcie życia na nowo.

– Niektórzy nazywają nas poduszką, mają poczucie, że cokolwiek się stanie, nie spadną na beton, nie zostaną z daną sytuacją sami, wiedzą, że my ich złapiemy. Że jesteśmy, pogadamy i będą mogli jeszcze raz wystartować – dodaje Magdalena Syrówka.

Wybierz kwotę